Mimo bardzo deszczowej nocy ranek okazał się ładny i
mogliśmy popływać. Odwiedziliśmy najpierw fish sanctuary, gdzie karmiliśmy
rybki. Przypłynęło ich setki! Nigdy jeszcze nie widziałam tak wielu kolorowych
ryb w jednym miejscu. Potem spacer na drugą stronę wyspy po pięknych piaszczystych
plażach i wynurzonych w czasie odpływu kamieniach. Obserwowaliśmy kraby, które
uciekały po piasku jak małe pajączki. W słodkiej wodzie widzieliśmy skoczki
mułowe, kraby błotniste itp. Wieczorem wybraliśmy się na zachód słońca, ale
przez chmury widok nie był najpiękniejszy. Dziś rano – hit – śniadanie na
pomoście z rybami rafowymi. Dzieliliśmy się z nimi naszą owsianką, bardzo im
smakowała, wręcz się o nią biły wyskakując nad wodę. To kotłowisko było piękne.
Przejrzystość wody cudowna, idealna na nura… co też uczyniliśmy niezwłocznie.
Potem chwilkę plaża, lunch, drzemka i kolejny miły spacer. Tu jest idealnie.
A ja uwielbiam rafe. Jednym z powodow jest to, ze majac rurke w zebach Filip nie za bardzo moze mowic. A powiadam wam posiadanie gadatliwego i ciekawskiego dziecka przez srednio- malomownych rodzicow jest prawdziwym wyzwaniem!
Troche zdjec
 |
| Filip pozdrawia z palmy! |
 |
| tu mieszkamy |
 |
| sa i hamaki |
 |
| nasz hotel i rafa bardzo blisko |
 |
| Parrot fish pozdrawia! |
 |
| jedna z wielu plaz tutaj, pusta, tylko dla nas! |
 |
| dzisiejsze sniadanie |
 |
| Rafa z góry, tysiace rybek |
 |
| walcza o sniadanie |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz