poniedziałek, 23 września 2013

Wyspa Nananu-i-Ra



Mimo bardzo deszczowej nocy ranek okazał się ładny i mogliśmy popływać. Odwiedziliśmy najpierw fish sanctuary, gdzie karmiliśmy rybki. Przypłynęło ich setki! Nigdy jeszcze nie widziałam tak wielu kolorowych ryb w jednym miejscu. Potem spacer na drugą stronę wyspy po pięknych piaszczystych plażach i wynurzonych w czasie odpływu kamieniach. Obserwowaliśmy kraby, które uciekały po piasku jak małe pajączki. W słodkiej wodzie widzieliśmy skoczki mułowe, kraby błotniste itp. Wieczorem wybraliśmy się na zachód słońca, ale przez chmury widok nie był najpiękniejszy. Dziś rano – hit – śniadanie na pomoście z rybami rafowymi. Dzieliliśmy się z nimi naszą owsianką, bardzo im smakowała, wręcz się o nią biły wyskakując nad wodę. To kotłowisko było piękne. Przejrzystość wody cudowna, idealna na nura… co też uczyniliśmy niezwłocznie. Potem chwilkę plaża, lunch, drzemka i kolejny miły spacer. Tu jest idealnie. 
A ja uwielbiam rafe. Jednym z powodow jest to, ze majac rurke w zebach Filip nie za bardzo moze mowic. A powiadam wam posiadanie gadatliwego i ciekawskiego dziecka przez srednio- malomownych rodzicow jest prawdziwym wyzwaniem!

Troche zdjec
Filip pozdrawia z palmy!

tu mieszkamy

sa i hamaki

nasz hotel i rafa bardzo blisko

Parrot fish pozdrawia!

jedna z wielu plaz tutaj, pusta, tylko dla nas!

dzisiejsze sniadanie

Rafa z góry, tysiace rybek

walcza o sniadanie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz